PEN i PŚ: Polska - Czechy 5:19

autor: Polska Agencja Prasowa | 2009-10-25, 17:58 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Reprezentacja Polski w rugby przegrała z Czechami 5:19 (0:0) w meczu Pucharu Europy Narodów Dywizji 2A - eliminacji Pucharu Świata w Nowej Zelandii 2011. Porażka oznacza, że biało-czerwoni stracili szanse na awans do kolejnej fazy kwalifikacji.

Polska - Czechy 5:19 (0:0)

Punkty: dla Polski - Krzysztof Hotowski 5. Dla Czech - Pavel Vokronhilik 9, Hayden Roche 5, Jan Rohlik 5.

Polska: Bastien Siepielski, Yann Lewandowski, Marcin Wilczuk, Grzegorz Falk, Michał Krużycki, Mateusz Bartoszek, Kacper Ławski, Stanislas Krzesiński, Łuksza Żurawski, Dawid Popławski, Piotr Jurkowski, Dawid Banaszek, Krzysztof Hotowski, Tomasz Rokicki, Dawid Chartier. Z rezerwy - Kamil Bobryk, Eric Piórkowska, Maciej Brażuk, Grzegorz Janiec, Marek Płonka.

Czechy: Roman Suster, Ondrej Kukiz, Jan Benda, Robert Vorgs, Tomas Holovsy, Patrik Leroch, Karel Nespar, Jiri Buryanek, Hayden Roche, Pavel, Vokronhilik, Michal Friman, Petr Oklestek, Vaclav Kursik, Roman Kadera, Jan Rohlik. Z rezerwy - Petr Cizek, Mara Vojta.

W pierwszej połowie to Polacy częściej atakowali, ale ich starania nie przynosiły rezultatów. Najlepszą okazję zespół Tomasza Putry miał w 35. minucie, gdy zawodnicy posiadali piłkę tuż przy linii pola punktowego Czechów. Akcja zaowocowała rzutem karnym, ale Dawid Banaszek nie trafił.

Na początku drugiej połowy sędzia ukarał żółtą kartką Ondreja Kukiza i Polacy przez 10 minut grali z przewagą jednego zawodnika. Zespół nie zdołał jednak tego wykorzystać.

O losach meczu w dużej mierze przesądził błąd w 53. minucie - Pavel Vokronhilik przechwycił podanie Polaków, przebiegł z piłką ponad 30 metrów i bez trudu przyłożył. Próba podwyższenia była skuteczna i Czesi objęli prowadzenie 7:0.

Po upływie dziesięciu minut marzenia Polaków o wyjeździe do Nowej Zelandii rozwiał Hayden Roche. Jego solowy, 50-metrowy bieg przyniósł Czechom drugie przyłożenie (podwyższenie nieskuteczne).

Ku radości około pięciu tysięcy widzów na trybunach stadionu Polonii w Warszawie biało-czerwoni nie poddawali się - w 70. minucie Krzysztof Hotowski przedarł się na pole punktowe rywali. Próba podwyższenia w wykonaniu Banaszka była jednak niecelna.

Odpowiedź Czechów była natychmiastowa - przyłożenie Jana Rohlika dało wyżej notowanym przeciwnikom zwycięstwo 19:5 (po skutecznym podwyższeniu).

Wśród przyczyn porażki Polaków na pierwszy plan wysuwa się fatalna skuteczność podań w pobliżu strefy punktowej Czechów. Raz za razem dobrze zapowiadające się ataki drużyny kończyły się błędem i stratą piłki.

Na trybunach nie zabrakło znamienitych gości - spotkanie obserwowała między innymi Irena Szewińska oraz brat selekcjonera polskiej reprezentacji - wicemarszałek sejmu Krzysztof Putra.

Przed meczem odbyło się pokazowe spotkanie, w którym w roli rugbisty zadebiutował wielokrotny mistrz świata w boksie Dariusz Michalczewski. "Tygrys" nie unikał kontaktu, a jedna z jego akcji zakończyła się przyłożeniem.

W przerwie kibice zobaczyli mecz w nowej dyscyplinie olimpijskiej (od igrzysk w Rio de Janeiro) - rugby siedmioosobowym. Zmierzyły się reprezentacja kraju z mistrzami rozgrywek ligowych - AZS AWF Warszawa.

Po meczu powiedzieli:

Tomasz Putra (trener Polski): Kilka elementów nam nie wyszło. Zawiedli kopacze i to zaważyło na wyniku - już w pierwszej połowie mogliśmy ustalić wynik. Chcieliśmy grać szybko w ataku, ale zapłaciliśmy za to. Łatwiej się broni, niż atakuje, czy podaje w pełnym biegu. Brawa dla Czechów za wybór zwycięskiej taktyki.

- Była wielka euforia po awansie do dywizji 2A, ale być może powinniśmy zostać na tym poziomie przez dwa-trzy sezony. W tym czasie moglibyśmy poprawić poziom wyszkolenia zawodników, zanim awansujemy do wyższej dywizji.

Martin Kevka (trener Czech): Obie drużyny grały bardzo fair - to zwycięstwo dyscypliny. Polacy mieli częściej piłkę, zdobyli więcej przestrzeni. Byliśmy jednak na to przygotowani i stąd taka dobra obrona.

Stanislas Krzesiński (kapitan reprezentacji Polski): Dominowaliśmy na boisku, ale rywale mieli świetną obronę. Błędem była zbyt indywidualna gra - powinniśmy byli atakować większą liczbą zawodników.

Roman Suster (kapitan reprezentacji Czech): Mecz był bardzo ciężki fizycznie. Polacy byli bardzo dobrze przygotowani i mocno odczuliśmy ich ataki. Dzięki zaangażowaniu i odwadze w obronie byliśmy w stanie je przetrzymać. Dzięki temu wygraliśmy i zrewanżować się za porażkę w Ostrawie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
jokerrek

Oglądałem mecz... w polskiej kadrze był taki młody kopacz, który powinien za swoje wykopy dostać kopniaka w odpowiednie miejsce. Jak można tak pudłować!?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0