Tureccy uczniowie kontra niemieccy mistrzowie
autor: Polska Agencja Prasowa | 2008-06-24, 15:44 | źródło: PAP |
Turcy staną w środę w Bazylei na drodze Niemców do finału mistrzostw Europy. Udział w ewentualnym sukcesie ekipy Fatiha Terima będą mieć także niemieccy trenerzy, którzy uczyli najbliższych rywali piłkarskiego abecadła. Był wśród nich również obecny selekcjoner Joachim Loew.
Szlak z Niemiec do Turcji przetarł ponad 30 lat temu Horst Buhtz, który w połowie lat 70. zdobył z Besiktasem Stambuł krajowy puchar.
Pierwsze głośne nazwisko, które trafiło nad Bosfor, to zmarły przed rokiem Jupp Derwall. Przyjechał do Galatasaray Stambuł dwa lata po zdobyciu z reprezentacją RFN wicemistrzostwa świata w Hiszpanii. Dwukrotnie doprowadził "Galatę" to prymatu w Turcji i zrobił świetną reklamę swoim rodakom, których zwariowani na punkcie futbolu, ale wcześniej dość amatorsko działający Turcy zaczęli zatrudniać gremialnie.
W 1990 roku włodarze tureckiej federacji zdecydowali się zatrudnić Niemca na stanowisku selekcjonera, a wybór padł na urodzonego we Wrocławiu Seppa Piontka, który wcześniej odnosił sukcesy z Duńczykami. Piontek nie zdołał awansować do żadnej wielkiej imprezy, ale rozpoczął budowę drużyny, która w 1996 zagrała w ME pod wodzą jego asystenta... Fatiha Terima.
W Turcji pracowali również Karl-Heinz Feldkamp, znany z asystowania u "Cesarza" Beckenbauera Holger Osieck, Christoph Daum, Hans-Peter Briegel, Joerg Berger czy Werner Lorant.
Starali się nauczyć tureckich piłkarzy przede wszystkim profesjonalizmu i dyscypliny, jednak u niektórych prezesów klubów zwyciężał temperament i szybko rozstawali się ze szkoleniowcami stawiającymi na długofalową pracę. Doświadczył tego m.in. były znakomity niemiecki napastnik Horst Hrubesch, który w Samsunsporze "wytrzymał" ledwie pięć tygodni.
Łącznie niemieccy szkoleniowcy wywalczyli w Turcji sześć tytułów mistrzowskich i czterokrotnie świętowali zdobycie krajowego pucharu.
Futbolu uczył Turków również Joachim Loew, który w środę zrobi wszystko, by ich pokonać. Przyjechał nad Bosfor w 1998 roku, podpisując kontrakt z Fenerbahce Stambuł. Wyniki nie zadowoliły jednak szefów klubu i po roku się z nim rozstali. W 2001 roku wrócił do Turcji i objął Adanaspor, ale po kilku tygodniach sam zrezygnował z pracy.
- Turcy cały czas czynią postępy, uczą się taktyki, strategii, ale główna zasada nie zmienia się - najlepiej wychodzi im to, co robią z pasją, co wypływa z ich serc. A reprezentując naród grają nieraz lepiej niż potrafią. Wiem, że dopóki będzie trzeba, będą biegać i walczyć. Dla kraju są zdolni do największych poświęceń - powiedział Joachim Loew.

