Nie mieliśmy żadnej wpadki - rozmowa z Mateuszem Nuciakiem, serwismenem Justyny Kowalczyk

autor: Polska Agencja Prasowa | 2012-01-10, 21:57 | źródło: PAP |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Mateusz Nuciak, jeden z serwismenów Justyny Kowalczyk, uważa, że w czasie Tour de Ski sztab techniczny nie popełnił żadnego błędu w przygotowaniu nart. - W przeciwieństwie do Norwegów, którzy w dodatku dysponują znacznie większym budżetem - podkreślił.

PAP: Tour de Ski - najważniejsza impreza sezonu - zakończył się pełnym sukcesem Justyny Kowalczyk. Jej sztabowcy też czują satysfakcję...?

Mateusz Nuciak: Powiem nieskromnie, że podczas Tour de Ski nie mieliśmy żadnej wpadki przy smarowaniu nart. W przeciwieństwie do Norwegów, którzy w dodatku dysponują znacznie większym budżetem. Justyna zawsze po zawodach zachowuje się kulturalnie, przychodzi do kabiny i dziękuje nam za dobrą pracę. Teraz nie było inaczej. Muszę zresztą przyznać, że niezadowolona bywa coraz rzadziej.

Ona przygotowania do sezonu zimowego inauguruje w maju. A kiedy pracę zaczynają serwismeni?

- Nieco później niż Justyna. Narty, które dostarcza producent, trzeba przetestować, np. sprawdzić, jak się zachowują w różnych warunkach atmosferycznych. Puchar Świata rozpoczyna się pod koniec listopada, my razem z Justyną pojechaliśmy w tym roku na zgrupowanie do Ramsau na początku października.

Narciarki zwykle mają swoją ulubioną technikę - klasyczną lub dowolną. Czy serwismeni także mają specjalizacje?

- Tak, bo w zależności od stylu narty różnie się przygotowuje. Ja i Rafał Węgrzyn (asystent trenera Aleksandra Wierietielnego - PAP) odpowiadamy za te do techniki dowolnej, natomiast Estończycy Are Mets i Peep Koidu do "klasyka". Narty do "łyżwy" smaruje się na całej długości, zapewniając jak najlepszy ślizg. Z tymi do techniki klasycznej sprawa jest bardziej skomplikowana. One mają taki fragment, pod stopą i nieco przed nią, który ma za zadanie ułatwiać pokonywanie podbiegów. Ta część jest inaczej smarowana niż reszta powierzchni.

 Ile par nart zabieracie na typowy weekend startów w Pucharze Świata?

- Zwykle około 80-90. Maksymalnie 100. Pracę rozpoczynamy mniej więcej cztery godziny przed startem. Na bieżąco testujemy przygotowywane narty i szukamy najlepszego rozwiązania. Ostatecznie Justyna wybiera z kilku par, ale one z reguły nie różnią się już smarowaniem tylko konstrukcją.

Jaka pogoda najbardziej utrudnia wam pracę?

- Zdecydowanie najgorzej jest przy temperaturze około zera stopni, w której - jak wiadomo - woda zmienia stan skupienia. Wtedy w przygotowanych torach do stylu klasycznego zbiera się śnieg, który w niektórych miejscach na trasie może topnieć, a w innych się utrzymywać. Padający śnieg też nie ułatwia nam zadania.

Początek rywalizacji nie oznacza końca waszej pracy?

- Musimy jak najszybciej zająć upatrzone wcześniej pozycje wzdłuż trasy. Na wszelki wypadek zabieramy ze sobą zapasowy kijek czy nartę, bo nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć. W biegach indywidualnych monitorujemy też czasy, jakie osiągają zawodniczki, które ruszyły przed Justyną, by informować ją o rezultatach rywalek.

Ile kosztują specjalistyczne smary?

- Są bardzo drogie. Opakowanie 30-gramowe kosztuje 70-80 euro, a wystarcza na zaledwie pięć... sztuk, a nie par nart.

Rozmawiał: Wojciech Kruk-Pielesiak

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Powiązane artykuły

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Amadeusz

Ja jestem trochę laikiem w sprawach biegów narciarskich, ale jestem ciekawy kilku spraw... Po pierwsze - czy nie da się od kogoś młodego zabierać na wszystkie zawody PŚ, żeby u boku Kowalczyk i dobrych serwismenów mógł się rozwijać? Ponadto jak Justyna korzysta z kilku par nart, to po co brać 100 par?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
Maniutek_90

Jak widać, to nawet cały sztab serwisantów nie zapewnia nieomylności. W jednym z wyścigów Tour de Ski było wyraźnie widać, że Kowalczyk ma dużo lepiej posmarowane narty od Bjoergen, która ślizgała się na podbiegach. Nie pozostaje nic jak kontynuowanie dobrej roboty!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0
mcaga

Rzeczywiście narty Kowalczyk w TdS jechały świetnie. Całe szczęście, że Bjoergen miała trochę więcej problemów. Niby tutaj liczy się wytrenowanie i umiejętności indywidualne, ale bez dobrze posmarowanych nart, nawet najlepsza nie jest w stanie wygrać.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj 0